2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 14.01.2007 :: 20:36
Duuużo czasu minęło od ostatniego wpisu. Mam tu dużo do napisania, ale zaczne po kolei.
Co do wigilii - już wiem, że to było głupie!!! Zrozumiałam swój błąd, przeprosiłam i mam nauczkę:)

A dalej... Sylwester...
Muszę powiedzieć, że sylwester był wyrąbany w kosmos... to znaczy był najlepszym sylwestrem jaki kiedykolwiek był moim udziałem... Po pierwsze dlatego, że towarzystwo było genialne, a po drugie A. był ze mną... i te 6 dni przeżytych razem utwierdziło mnie, póki co, w przekonaniu, że warto dalej być razem.
Dlaczego? Bo codzienność okazała się, w naszym wykonaniu, znowu dopasowana. Nie zmęczyło mnie Jego towarzystwo, mało tego odkryłam, że fajnie jest z nim dzielić codzienność... spacer, wyjście do kościoła, zakupy, mycie naczyń nawet... Po sylwestrze 2006 dostałam kolejna dawkę pewności, zaufania, miłości.









I teraz... rozmowa piątkowa...
Po rozmowie naszej piątkowej było mi smutno, ok może się złościłam... zastanawiałam się dlaczego? Pomyślałam: pewnie za dużo jej powiedziałam, pewnie nie jesteśmy sobie tak bliskie żeby móc na takie tematy rozmawiać... kiedy mówiła mi "swoje zdanie" było mi strasznie źle... i wbrew pozorom nie dlatego, że powiedziała mi prawdę o mnie w którą ja nie wierzyłam... po prostu było to przykre, w moim odczuciu niesprawiedliwe... jest w tym ziarnko prawdy... nie bezpodstawnie tak mówi jak sądzę... ale teraz jak o tym myślę, to chyba po prostu brakowało w tym wszystkim tego wszystkiego co jest najważniejsze, czyli nie to do czego doszło na sylwestrze, ale to, że coraz bardziej kocham A. nie za przyjemności jakie z Nim dziele, ale za to jaki jest, jak się zachowuje, jak o mnie dba... Teraz sądzę , że chciałam Ci A. powiedzieć głownie o tym, jaka szczęśliwa teraz jestem, jak wszystko zaczyna się układać, pasować do siebie... ale jakoś sens się ulotnił... dlatego było mi przykro... ale wiem, że nie mam co się denerwować... przepraszam Cię i wiedz, że czuję się szczęśliwa - naprawdę - i nie żałuje niczego i nie uważam, że postępuje źle...
Komentuj(0)


Link :: 28.01.2007 :: 21:43
oj, mam ochotę napisać, że JESTEM SZCZĘŚLIWA!!! Czy wszyscy mnie słyszą?
Jestem ZAKOCHANA i to tak jak nigdy dotąd i wiem to na pewno i cieszę się i spełniają się moje marzenia te najbardziej oczekiwane!
Kocham! Wiem co to znaczy! To wspaniałe!
Komentuj(0)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik