2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 14.12.2008 :: 21:15
Skarbek chory bardzo.

Od wtorku po południu ciągle ma około 39 stopni gorączki, tylko gdy coś zażyje to mu spada ale tylko na chwilę...



Jestem u niego od wczoraj wieczorem i bardzo mu źle cały czas. Odwodnił się, a żeby nie iść do szpitala to w godzinę musieliśmy wmusić w niego dużo płynów. Mam nadzieję, że niedlugo zacznie się mu poprawiać...



* * *

Sporo ostatnio myślę o przyszłości... staram się dom prowadzić... jakoś idzie. Mam przez cały czas w głowie myśl: "...robię to dla Nas, dla Ciebie Najdroższy"...

Brzmi patetycznie, takie słowa często wskakują mi pod palce. Ale taka już jestem, nie potrafię za bardzo robić czegoś bez wewnętrznej motywacji...

Pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z Cezarym o szukaniu pracy, mówiłam, że matka mnie naciska, że brakuje mi kasy, ale jakoś praca... to dla mnie abstrakcja... powiedział mi wtedy, że jak się samemu nie będzie miało takiej wewnętrznej motywacji, to nie ma sensu pracy szukać...

No i rzeczywiście, jak już sama chciałam zacząć pracę to znalazłam w 2 tygodnie wymarzoną na początek... potem się sypnęła, ale był już Misiek Mój i jakoś było mi łatwiej... nie minęły dwa miesiące i znów szansa dla mnie, dokładnie to czego chciałam to to miałam...

Sporo szczęścia mnie spotyka w życiu, muszę to przyznać, ale nie moja to zasługa tylko Kogoś innego... nie mówię, że zasłużyłam, że mi się należało...

... przyjmuję to szczęście, którym zostałam obdarowana... - tylko tyle...
Komentuj(0)


Link :: 17.12.2008 :: 09:55
Już przynajmniej wiem co mu jest... jak mi powiedział trochę ulgi poczułam, ale nadal się martwię... no i to zaraźliwe... nazywane chorobą pocałunków, bo przenosi się przez bezpośredni kontakt ze śliną...

* * *

Dziś mam zebranie, nie martwię się za bardzo, mało mamy do omówienia. Prosiłam Panią Dyrektor żeby była na całym zebraniu, jest szansa, że nie zapomni...
Ale zwisa mi co się tam będzie działo... rodziców już trochę ustawiłam tak mi się zdaje. Nie wiem... wcale mi sie nie chce nigdzie iść.
Komentuj(1)


Link :: 18.12.2008 :: 21:41
Jak to rok? Zresztą już i tak późno się o tym dowiaduję więc jakby to rzec... po ptokach...

Leży ten mój Skarbek, siły nie ma, apetytu nie ma... chudzinka taka, a ja go tak bardzo, bardzo Kocham! Patrzę sobie na niego, śpiącego sobie w łóżeczku na podusi, przykrytego kołderką i tak mi miło na niego patrzeć... wzruszający to widok...

* * *


A i święta się zbliżają... mama jak co roku "nie robię świąt!"... taaa... urocza świąteczna atmosfera już w zarodku...
Komentuj(1)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik