2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 01.07.2012 :: 01:21
A może On jest zwyczajnym egoistą, który nie planuje sie zmieniać. Któremu jest dobrze jak jest, a zmian nie lubi więc woli nic nie robić.
Właściwie co to za problem dla Niego? Ma posprzątany dom, ugotowane, wyprane, czasem wypieszczone. Żadnych problemów - jest dobrze jak jest.

Czasem cos zrobi, powie i "wszystko sie kręci".

Nie ma powodu do starań - ma wszystko.

A ja? Ja mam harówę i frustrację. Samotnie w czterech ścianach. Staram się dla... no kogo? Dla kogoś, kto przyjmuje wszystkie starania jako normę i nie widzi powodu by zwracać na nie uwagę. Dla kogoś kto na pierwszym miejscu stawia swoja wygodę, a na drugim swoje dobre samopoczucie.

Walić misję ratowania zabłakanej duszyczki, biednego nieradzacego sobie z otoczeniem Faceta. Ma mnie za nic, podaną na talerzu, zawsze gotową uszczęśliwić swojego wymarzonego towarzysza życia.

Tak towarzysza, który we wspólny wieczór poszedł spać, nie oglądając sie na niko i na nic. Człowiek-Porażka.

Ale nie może tak być, to mnie niszczy, zżera od środka, unieszczęśliwia. Jestem jak Angelina Joli. Wyrosłam w dość toksycznym domu, mam więc obsesję na punkcie stworzenia ciepłego, przytulnego gniazdka pełnego miłości, wzajemnego wsparcia i radości. I chyba czas uświadomić sobie, że tworzenie tej fikcji to ślepa droga.

Tworzy się wspólnie, sama będę jak Don Kichot, wiatraki mnie zgniotą... rezygnacja to jedyna droga.

Nasz szkrabek jest cudowny, nie mam pomysłu na nasze życie. A będzie nas już zawsze dwoje.
Komentuj(2)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik