2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 01.10.2008 :: 19:20
No to przedłużyłam, a raczej pismo złożyłam coby mi przedłużono termin składania pracy w Dziekanacie.

Prom wprawdzie mówi, że chce w piątek zakończyć pracę nad ta "magisterką", ale ja szczerze wątpię czy rzeczywiście skonczymy...

Dziś otrzymałam nagrodę za mój miesięczny wysiłek i czuję się z tym świetnie!
Komentuj(0)


Link :: 02.10.2008 :: 15:28
Praca minęła mi dziś owocnie i spokojnie. Mój rozbrykany uczeń jak zwykle dawał w kość. Trzeba nad nim porządnie popracować. Jednak, pracować "z domu" i "ze szkoły" równocześnie.
Przede wszystkim, jego samego, zachęcić do poprawy swojego zachowania i "jakoś" wytłumaczyć, że nie ma samych wrogów w szkole.
Mam nadzieję, że się uda, muszę opracować jakiś plan działania... coś mi nawet w głowie się krystalizuje...


Uśpiła się moja czujność w temacie ślub, wesele... jakoś nic do zrobienia nie ma więc nie robię :)
Myślę, że jak już skończę te cholerną pracę to się może zajmę zaproszeniami... zobaczymy:)

Jutro spotkanie z DJ'em. Ciekawe co teściowa powie... mam nadzieję, że zdąży dać znać przed spotkaniem.

A Narzeczony daleko, daleko i długo nie wróci... długo jak długo. Może wcale nie długo.

Znów rozmowa oczekiwana wydaje się zmarnowanym czasem... nie chodzi o to, że nie klei się, ale jakoś trudno ją poprowadzić w jakimś kierunku... swoją drogą śmieszne to...

A się moją koleżanką, po fachu martwię... Życzę jej wszystkiego naj z "4s" Cieszę się z nią:)

Komentuj(1)


Link :: 11.10.2008 :: 17:49


Jest mi na prawdę ciężko na sercu. Zacząwszy od zebrania na którym była awantura za awanturą.
Następnego dnia, złośliwość tej idiotki matki, a potem wielkie pretensje tego buca ojca. Podsumowanie to kretyńska matka nr 2 odpisująca w sposób bezczelny! KURWA!!!!!!!

Na całej linii mnie znokautowało! Wszystko dla dzieci, a taka odpowiedź... masakra. Czeka mnie rozmowa z Dyrektorką. Ciekawe czy ta baba jest coś warta. Tym tez się denerwuje... Dyrektorzy powinni wspierać, a Ci są zazwyczaj do dupy. Chcą by wszystko "jakoś" szło. Kurwa!

Nie wspomnę już o tym co dorzuca "Mój Kochany Dom" (ani to mój, ani kochany, ani dom). Wielka beznadziejna sytuacja!


PODDAJĘ SIĘ!

MAM DOŚĆ!



Nie wierzę, że można coś zmienić...
Słyszysz...?
cieszę się, że jesteś, ale tego nie przejdziemy, nawet razem...

Komentuj(0)


Link :: 12.10.2008 :: 21:08


Trochę zaległości nadrobionych więc tydzień pedagogiczny zacznie się spokojnie, mam nadzieję... praca do oddania będzie w czwartek więc mam chwilę jeszcze... dom jest jaki był, nie przeszkadza za bardzo... dużo spokojniejsza jestem... potrzebowałam chyba odpoczynku...




Bo się tylko zastanawiam, nic tam wielkiego... tak sobie myślę w głowie po cichutku... bo...



O mój ty smutku cichy,
smutku gwiazdek maleńkich,
nazywałem, szukałem,
brałem ciebie do ręki.

Jak to się ciało twarde
tak w piasek albo glinę
zamienia w moich dłoniach,
pragnienie każde - w winę.

Jak to się - kiedy dotknę
kwiat przeobraża w ciemność,
a poszum drzew w głuchotę,
a chmury - w grzmot nade mną.

Jak to ja nieobaczny
mijam, sam sobie błahy,
i rzeźbę zanim zacznę,
marmur wypełniam strachem.

Jak to ja nasłuchuję
błyskawic w niebie trwogi.
Jakże to ja nazywam
każde czynienie - Bogiem?

Otom strzęp oderwany
od drzewa wielkich pogód,
sam swym oczom nie znany,
obcy swojemu Bogu.

Oto słyszę, jak w popiół
przemieniam się i kruszę.
I coraz mniejszy ciałem,
wierzę we własną duszę.


/Krzysztof Kamil Baczyński "O mój ty smutku cichy"
1.XI. 1942r./

Komentuj(1)


Link :: 13.10.2008 :: 21:49
Tak, zgadza się... za dwa tygodnie odbieram prawo jazdy :P :)

I już mnie taki wehikuł nie zasmuci, bo będę mogła nim jeździć :)




I cieszę się bardzo, ale tak naprawdę to dziękuję pewnej osobie za to, że otoczyła cały ten egzamin modlitwą... dziś czułam, że On jest ze mną.

Cóż z Ciebie za chrześcijanka, skoro nie oddajesz tego w ręce Boga?




Dziękuję Ci! - jesteś moim powietrzem...
Komentuj(1)


Link :: 18.10.2008 :: 13:43
No i wreszcie skończył się tydzień pracy. Nie należał do najfajniejszych w moim życiu... zaczął się zdaniem egzaminu na prawo jazdy, potem aferą ocenową w szkole... i zakończył oprawieniem jednej pracy magisterskiej bo nie było więcej okładek... oraz zaręczynami Czesia i Pauliny!

Trochę teraz powinnam mieć spokoju więcej skoro kończą się te "wiszące nade mną" sprawy... czas się rozejrzeć za kursem tańca he, he, he...
Komentuj(4)


Link :: 23.10.2008 :: 14:22
Rozchorowałam się w sobotę i od środy siedzę w domu. Chciałam pracę zawieść do Dziekanatu, ale nie dam rady się ruszyć...
Mam już zdjęcia do dyplomu, prace na płytce wiec teraz muszę tylko znaleźć czas na zawiezienie...

A z tym może być różnie...




Cieszmy się, ze swojego szczęścia... :) bo...

bo uważa mnie za "ładną", zawsze oddzwania jak odłożę słuchawkę, nie śpi bo lubi patrzeć jak ja śpię, całuje mnie w czoło, przed swoimi przyjaciółmi chwyta mnie za dłoń, powtarza, ile dla niego znaczę i jakim jest szczęściarzem mając mnie...

A ja jestem wielką szczęściarą!

Komentuj(2)


Link :: 24.10.2008 :: 01:30


I znowu nie mogę zasnąć, albo nie chce... to niesamowite jak ludzie potrafią sobie nawzajem pomagać, troszczyć się o siebie, pracować nad sobą dla innych...


Czasem ma się wrażenie, że życie się posypało, że jest coraz gorzej... ale to normalne... taka kolej rzeczy... grunt to sobie to uświadomić... i przeczekać :P

Miłością mojego życia jest..., sensem i celem... i wielkie to Moje Szczęście, że trafiłam na Niego!




Spróbuje zasnąć.
Komentuj(5)


Link :: 24.10.2008 :: 20:53


Ach te komedie romantyczne... kiedyś było mi na nich strasznie smutno, bo tamte dziewczyny odnajdywały swoją miłość, a Ci faceci tak bardzo je kochali...


Teraz sytuacja się zmieniła nieco... bo sama mam tak wspaniałego faceta... tylko tęsknie za nim bardziej wtedy...








Komentuj(0)


Link :: 25.10.2008 :: 16:05
A już się przynajmniej dodawały te notki w edycji na końcu....


Muszę odmienić nieco wygląd tego bloga... Balbinka... !?


Dobrze od dziś tak Cie nazywać będę :*

WITAJ BALBINKO



Dziś awanturka przy obiedzie i na prawdę nie ja ją spowodowałam... w każdym razie nie bezpośrednio...


Dziś czuję się dużo lepiej, postanowiłam wstać z łóżka, ale to, że tak długo spałam oznacza, że nie jestem jeszcze do końca wyleczona...

Wysprzątana kuchnia :) Nawet te wstrętne czarne części kuchenki szorowałam... Muszę odgruzować pokój po Maksie... nie będzie go prawie przez cały tydzień.

Balbinko, nasze rozmowy są straszne, przerażają mnie. Ale chyba nie da się ich uniknąć...


bardzo już chcę być z Tobą w [domu]

strasznie się boje jak to wszytko [nasze... do... i po...] będzie wyglądało

ale wiem na pewno, ze chcę to przeżyć z Tobą, albo w ogóle

Kocham Cie najbardziej na świecie!

Na pewno jakoś sobie poradzimy.




Dzięki Najdroższy

Komentuj(0)


Link :: 26.10.2008 :: 00:42

Dzień się kończy. Zaczął się około 12.00, wstałam i uznałam, że już chorować nie będę! Zabrałam się więc do grania... (he, he, he...) obiadek przesiedziałam bo nie byłam głodna (jak się śniadanie je o 12.30 to takie są efekty...). Umyłam naczynia, sprzątnęłam kuchnię, potem łazienkę i kibelek... (tak nieco).


Trochę popracowałam dziś "na dom" :) Na jutro jest smak na zupę i pieczeń. Ciesze się, że znów zaczynam coś robić. Dziś wreszcie sprawdziłam dokładnie gdzie mieszkać będę z Moim Skarbem. No i w innym miejscu niż do tej pory myślałam. Ale co tam :) grunt, że się uświadomiłam.





Pewnie to głupie, ale wyobrażam sobie ten dom. Nie wiem jak będzie wyglądał, ale pomarzyć można... Chcialabym żeby był w nim Mój Najdroższy Skarb, bo bez niego nie ma po co marzyć...





Droga do domu

(...)

Gdzie na ciebie czeka miłość,
gdzie się możesz spotkać z nią,
tam się staraj zawsze zmierzać,
bo tam właśnie jest twój dom.

Kręta ścieżka nas prowadzi
przez niejedno pasmo gór,
ale kiedy szukasz domu,
warto zwalczyć przeszkód mur.

Gdzie na ciebie czeka miłość,
tam prowadzi serca głos.
Gdzie na ciebie czeka przyjaźń,
niech zaniesie cię tam los.

Podaj rękę swej miłości
i przyjaźni podaj dłoń.
Tam, gdzie czeka miłość, w sercu,
będzie, był i jest twój dom.

maldenholm




Komentuj(0)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik