2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 09.02.2010 :: 21:48
Jestem sama - Ono mnie olało. Będę płakała, ale Ono pracuje, zepsuło wszystko - tak, żałuję, że powiedziałam - Ono nigdy mnie nie rozumie. Jeden wielki żal, złość, nieszczęście!

W takim dniu życie traci sens - bo moje odczucia według innych to śmieci, odpadki, jakieś krowie łajna. Kiedy potrzebuję pomocy najważniejszej - dbania o moją wrażliwość, Ono mnie zgniata, dobija, oskarża, wszystko obraca do góry nogami. A mnie po prostu było źle - i krzyczałam że mi źle! A Ono, staje i się wymądrza.

Tak, moje życie to tylko ciąg gdzie Ono bez wrażliwości, rozdeptuje mnie co jakiś czas. Jestem muchą rozgniecioną przez szybko jadący ("pracujący więc spadaj!") pojazd. Bo wiecie, zawracam głowę moimi humorami - to jasne!

Kładę się otumaniona od płaczu, lęku, samotności i tego, że ono WIE LEPIEJ. Nie było Ono miłe i wrażliwe - dziś powiedziało spierdalaj!

Co czynię smutna do granic wytrzymałości, a kładąc się zaplanuję pancerz ochronny bo nic się nie zmieniło od dzieciństwa, no może obiekt, który mnie frustruje.


Aha, i frustruje mnie też poznanie. Nic nie idzie dobrze, wszystko jest "nie tak", a pół roku kiedy myślałam, że to moja wina minęło. Teraz już obwinianie się nie pomaga - bo nie moja to wina, że jest beznadziejnie! BEZNADZIEJNIE!!! Mam dość poznawania się, nawet owoce poznania mnie nie motywują! Tracę nadzieję na jakąkolwiek szansę - mówię, że jest ok... ale nie jest! Wcale! Jest coraz gorzej - już nie chcę próbować. Był czas, że znosiłam poznania, potem, że chciałam by były lepsze więc upiększałam je - ale dla mnie były nadal takie same, teraz chciałam poznania by mieć owoce - ale to bardzo kiepska motywacja bo jak wszystko się sypie to i owoce zgniją więc ich nie chcę w poznaniu tym. Podsumowanie - każdy sobie rzepkę skrobie...
Komentuj(2)


Link :: 14.02.2010 :: 01:55
Trochę lepiej... :)


Chociaż
- Co robimy jutro?
- Ja pracuję.


Tak...
Komentuj(0)


Link :: 15.02.2010 :: 13:11
Owoców póki co nie ma, ale za to mam spokojne wnętrze
Budujemy! Teraz będzie łatwiej...
Komentuj(0)


Link :: 16.02.2010 :: 19:20
I po co ja się tak cieszę, jak zaraz znowu opadają liście z moich oczu i znów widzę życie bez wspólnego fundamentu.


Bo wiecie, budowa Domu jest ważna od samych podstaw, tak jak i związek każdy. No to bierzmy się za budowlankę. Tylko dlaczego mam być szefem budowy? A Kryzys czeka na polecenia - konkrety!

Dobrze, to co by tu można...
- mniej pracuj (ustal czas na pracę i czas na dom)
- pamiętasz o "ne"? (owszem, pamiętałeś przez 2 dni!)
- ...


A skąd mam wiedzieć co masz robić? Czy żona jak chce być szczęśliwa to musi sobie to sama załatwić? Jesteś głuchy na moje krzyki, płacze, smutki. Zostawiasz mnie dla innej - na nią zawsze znajdziesz czas. Skora tak ją kochasz to się nie będę o nią biła.
Komentuj(2)


Link :: 21.02.2010 :: 21:36
Zachłysnęłam się radością, ale się też nią prawie udławiłam dziś.

Obudziłam się przeziębiona więc zostałam w domu. Pojechałam dopiero na obiad do rodziców na 18.00... No i Ono postanowiło spytać tatę czy rzeczywiście trzeba tyle pracować na studiach doktoranckich. Tata odparł, że tak - a ja posmutniałam w 3 sekundy (aż mama się zmartwiła).

W samochodzie Ono "wytłumaczyło" mi dlaczego pytało. Otóż bało się, że przegnie w drugą stronę i za dużo czasu poświęci Nam przez co utraci praca.

Zapytałam dlaczego się więc dziwi, że mnie jest smutno? A Ono, że przecież wytłumaczyło mi dlaczego pytało więc wszystko jest jasne.



A ja się zastanawiam nad tym czy skoro w ogóle nie ma Go dla mnie to czy takie zachowanie jest adekwatne do zaistniałej sytuacji... Nie ma Go w ogóle, a On się zastanawia czy nie poświęca za dużo czasu nam. Jak można być tak ślepym na wszystko dookoła?

Mam dość, już wolę jak nic się nie poprawia bo po poprawie upadek jest jeszcze bardziej przykry. Ja na prawdę nie mam pomysłu - mam w sobie mnóstwo złości, żalu. Nie ufam Mu, nie wierzę, że coś się zmieni - jak mam wierzyć jak widzę co się dzieje.
Komentuj(0)


Link :: 22.02.2010 :: 17:17
Aj, jest źle.
Komentuj(0)


Link :: 23.02.2010 :: 19:51
Napisałam o wszystkim co mi się nie podoba i co mnie gniecie i co mnie rani.

Odpisywał 3 godziny, ochrzanił mnie... ale pomogło :P


Komentuj(0)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik