2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 05.12.2005 :: 22:13
Dziś mi wesoło, pogadałam dziś z Batmankiem i od razu mi lepiej Cieszę się, bo coraz mniej mnie trapi cała TA sprawa, dochodzę do równowagi, a raczej uświadamiam sobie swoją wartość i mam zamiar przestać tolerować niektóre zachowania, jakie w stosunku do mnie stosują różni ludzie. Np. koniec z dawaniem się wykorzystywać i żadny "urok osobisty" nie zmieni mojego podejścia, biorę odpowiedzialność za to czego się podejmuję, ale tylko za to. I koniec z zamartwianiem sie i wysłuchiwaniem jakie kto ma problemy i jak to JA muszę mu pomóc. I nie będę już mieć do innych żalu o to, że mają cos czego ja nie mam - bo to głupie.
No i jeszcze się dziś dowiedziałam, że popadam ze skrajności w skrajność w kwestii nastroju - w sumie żadna nowość - muszę tylko po prostu przestać he he he... ładnie powiedziane, ale ufam, że sie uda

Komentuj(0)


Link :: 07.12.2005 :: 14:12
Czyli JESTEM niezrównoważona emocjonalnie... i jak się mam teraz z tym czuć? "Zajebiście" kurwa! Zaczynam wierzyć w to, że jestem nienormalna... fuck!
Komentuj(2)


Link :: 08.12.2005 :: 23:33
No, prawdę powiedziawszy NIE MAM POJĘCIA skąd u mnie taka zmiana, ale jest mi strasznie smutno... strasznie...:(

Komentuj(2)


Link :: 11.12.2005 :: 15:42
Jak tak można wogóle żyć... Cała noc pod znakiem WIELKIEJ ŁZY - i to z jakiego powodu? Kurwa! To jest tak bezsensu, że nie mam pojęcia jak mogę nadal się tak męczyć na darmo... Dystans Kobieto - mówi Gaweł... racja, i to święta racja... ale jak mam to na codzień to nie jest mi łatwo, a jak żadziej to jeszcze trudniej... Znowu mi smutno... bardzo.
Komentuj(1)


Link :: 11.12.2005 :: 22:05
Wstawaj! Życie to surfing, więc nie bój się fal...
NIe bój się to tak łatwo powiedzieć... a ja? ja sie ciągle boję... wszystkich, całe życie mnie zalewa czasem...


Czy wiesz?

Powiedz mi proszę-
co tak niezwykłego
tkwi w słowie kocham...-
w samym jego brzmieniu?
tak wiele znaczy,
przywoluje czułość...
mowisz kocham,
a czy wiesz,
czym jest milosc?

blandzia


Komentuj(0)


Link :: 12.12.2005 :: 16:42
Okrywam pewną analogie do tego, co sie działo w moim życiu między październikiem 2003, a marcem 2004... i nie ukrywam, że tamten okre był straszny, co pewnie Asiula i Gawełek wiedza doskonale bo tez ich zasypywałam wtedy "sobą" i to bardzo... czytałam sobie własnie pamietnik z tamtego czasu i kurde, historia lubi sie powtarzać... Napisałam wtedy:
"Zauważam, że ten "problem" był "obecny" b. długo, ale zauważam, że moje podejście do tego ewoluowało przez te wszystkie miesiące, od podejścia szczeniackiego, zafascynowania itd. do fazy gdy czułam się przez X-a skrzywdzona, następnie próbowałam olać to wszystko... "pierdolić" i jakoś to szło, aż moment gdy odkryłam głupotę swojego postępowania i zauważyłam, że poddałam się charyźmie X-a i zaczęłam dźwigać się o własnych siłach, stałam się na nowo silna!!! Teraz wiem, czego chcę, wiem, że nie mogę ulegać bo nie po to od około 5-6 lat pracuję nad sobą, żeby taki ktoś to spartaczył. Nie pozwolę na to, by znów inni decydowali o moim samopoczuciu. Cieszy mnie, że X widzi, że cos jest nie tak i że X-a to męczy (...). Jak X-a meczy to jak ja sie zachowuję to jest dobrze - myslę sobie, że X zajarzy w końcu jaki jest podły...."

z 17 III 2004r.


Różnica jest jednak w obecnej sytuacji, bo jestem dopiero po półmetku tej drogi, ewolujacej...
Komentuj(0)


Link :: 14.12.2005 :: 22:41

"Jak mozna być tak głupim? Przecież NIE MA ŻADNEGO PROBLEMU"

Gdyby to choć w 1/3 była prawda... ale NIE JEST




"Jestem kompletnym idiotą"

Gdyby choć 1/5 dotarła... ale NIE DOCIERA




Wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć

Ja nie chcę, Ty jak widać też...
a nawet gdyby to co z tego
- to już nic nie zmieni
bo nie da się zmienić człowieka
aż tak





"Jestem szczęśliwa"
No to przegięłam z tą fikcją jak na jeden dzień...


Komentuj(0)


Link :: 17.12.2005 :: 12:54
Boże Narodzenie to świeta rodzinne... pieprzę to!
Komentuj(0)


Link :: 18.12.2005 :: 22:49

Komentuj(0)


Link :: 19.12.2005 :: 20:48
Hura!
Już jest pewne, że moja siostra jest w ciąży. Dzis była u lekarza i się dowiedziała:)
To 11 tydzień
Nareszcie serduszko staje się słyszalne za pomocą przyrządów medycznych. Teraz małe serduszko bije z prędkością około 140 uderzeń na minutę. Skóra na ciele płodu kończy się formować. Kształtują się zgrubienia, z których w późniejszym terminie wykształcą się paznokcie na paluszkach rączek i nóżek. Obecnie zarodek ma około 5 - 6 cm.
Komentuj(0)


Link :: 23.12.2005 :: 00:13
No cóż... trochę żal kurwa, ale wiem, że to dobra decyzja była... decyzja? jaka decyzja?
Miałam jednak nadzieję, cholera gdzieś głeboko schowaną, że mnie jeszcze przekona, udowodni... ale "prawda w oczy kole" jak mówią... po prostu kłamał - a ja uwierzyłam, znowu uwierzyłam, jestem beznadziejnie naiwna... i źle mi z tym i TO właśnie powoduje ciągłe moje doły...
czuję, że jeśli nic się nie stanie to będzie koniec Ewy... definitywny...
już niedługo...

The end




Komentuj(0)


Link :: 24.12.2005 :: 09:35
Można powiedzieć, że wczoraj lekka otucha pojawiła się w moim życiu, ale to zabrzmiało patetycznie - a nie miało wcale. Lekka, leciusieńka... nie sądzę by mogło się coś zmienić na lepsze, bo póki co zamykam kolejne elementy mojego życia. Niby dobrze, że zamykam, ale być może wszystkie zamknę i wtedy nic mi już nie zostanie. A co już zamknęłam? Parę spraw...
Komentuj(1)


Link :: 25.12.2005 :: 13:25
Wczoraj wigilia... kurcze było lepiej niz myślałam... choć Ani nie było i w sumie to nic tak wielkiego sie nie czuło, ale to nic...

Teraz siedze w domku... trochę accessa ćwiczę i takie tam rózne... obijam się i jem
Wczoraj byłam na wigilii dla bezdomnych, jako wolontariuszka Już drugi raz tam byłam i kurczę to niesamowite przezycie Te 1000 osób, super! Warto tam być, WARTO!
Komentuj(0)


Link :: 27.12.2005 :: 20:22
Aj Justyna, Justyna... i czemy Ty mnie tak podpuszczasz co? "Dobrze Ewus robisz, im bardziej taka będziesz tym bardziej będzie się starał"...
oj nie masz racji raczej... nie piszę tego ze smutkiem, ani z łzą w oku, bo fakt faktem jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy i choć jakieś zapędy "samoumartwienia" mi zostały to mam jasność co do tego, że postępuję w zgodzie z sobą samą. I blagam samą siebie, żeby mi się udało
Komentuj(0)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik