2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 02.10.2011 :: 10:06
Ale się pogoda popsuła troszkę - jest chłodniej i lada dzień skończą się tek częste spacerki. Ale cieszę się na myśl o tej pięknej polskiej jesieni, którą uwielbiam :D Wczoraj zrobiłam małą imprezkę urodzinowo-imieninową. Choć trudno w to uwierzyć wyszło super! I jedzonka nie brakło i w ogóle było bardzo miło. No i sobie poradziliśmy przy małym :) he, he, he...

Ależ mi się tęskni za lasem...


Jak zaś chodzi o spotkanie to ja w sobotę i niedzielę nie mogę więc zostaje piątek. Może pójdziemy do kina wieczorem? (wtedy bez dzieci jasna sprawa), albo na kawę/herbatę/lody :) Gosia by wtedy mogła.
Myślcie i dawajcie znać.
Komentuj(0)


Link :: 03.10.2011 :: 09:44
Jestem bardzo spokojna i zadowolona z wszystkiego. Niezła odmiana po miesiącu co? Jakoś nic wyjątkowego się nie stało ostatnio - po prostu inaczej spojrzałam na całą sytuację i poczułam spokój. Jestem na prawdę szczęśliwa i pełna optymizmu i zapału do działania. To na prawdę przyjemne uczucie.

A jesień w Polsce zachwyca mnie jak co roku:)


Nadal zachęcam Ciała Pedagogiczne do zaplanowania wieczoru 14 X na wspólne wyjście gdzieś (bez swoich pociech, które już będą spały...).
Kino - kawa - herbata - lody - ciastko :) Ja będę zmotoryzowana.
Komentuj(2)


Link :: 13.10.2011 :: 14:18
Nareszcie w domu! Hura! 10 dni w szpitalu to jest zdecydowanie nie przyjemne. W Domu jest najlepiej! Mam nadzieję, że nie będziemy z małym więcej musieli TAM mieszkać - tragedia!!!

Aj, pogoda jesienna i deszcz i słońce - uwielbiam! Byliśmy na spacerku i trochę nas polało, ale nie dużo (!) Teraz drzemiemy i zobaczymy kiedy maluszek wstanie i coś zje, a jedzonka ma sporo (hura!).

Pozdrawiam moje wierne czytelniczki!


Komentuj(0)


Link :: 15.10.2011 :: 23:50
Kochany Nasz Maluszek Jest!

Dziś byłam na studiach i maluszka przywiózł tata na karmienie Widać da się to dobrze zorganizować. Powiem, że było mi smutno jak zaraz po jedzeniu wróciłam na zajęcia a synek pojechał z tatą do babci.

I było mi też go troszkę brak jak został dziś z babcią, a my z mężem wyszliśmy. A myślałam, że "ja nie będę płakać ja mały zostanie" he, he, he

A w piątek 21.10 spotkajmy się wieczorem na kawie!
Komentuj(0)


Link :: 20.10.2011 :: 21:05
Dziś odwiedzili nas bardzo mili goście! Kajtuś dostał dużo praktycznych i przydatnych rzeczy:) no i poznał Olę. Ola jest super dziewczynką! Taka żywa, kontaktowa! Niesamowita! Gratuluję rodzicom tak cudnego dziecka!

Kiedy byłam jeszcze w ciąży zażartowałam, że jak urodzi się dziecko to mój mąż nabierze chęci i motywacji by wcześniej wstawać i wychodzić regularnie do pracy. Tyle czasu go o to prosiłam by nie marnował dnia na spanie, że jak od niedawna zaczął tak robić pomyślałam, że wreszcie go przekonałam... nic bardziej mylnego, jest tak jak przewidywałam będąc w ciąży. Nie ja go zmotywowałam tylko obecność nowego członka rodziny... jakoś dłużej też zaczął pracować.
Komentuj(1)


Link :: 23.10.2011 :: 22:36
Ostatnio myślałam sobie, że jestem bardzo szczęśliwa. Bo jest synek i wcale nie mam dosyć opieki nad nim. Bo jest mąż... bo w życiu spotykają mnie dobre i złe rzeczy, ale mnie cieszy każda z nich i czuję się szczęśliwa.

Dziś tak nie myślę. Mały nadal jest samą radością, ale choć piszą, że jak w związku pojawia się dziecko to mężczyzna czuje się odsunięty, mam wrażenie, że u nas odsunięta czuję się ja. I wcale nie chodzi o to, że zamiast na mnie całą uwagę mąż poświęca małemu. Po prostu nie poświęca jej ani mnie ani jemu... tylko sobie.

Myślałam sobie, że przesadzam kiedy to się zaczęło i sobie coś wymyślam. Napisałam nawet maila do A. żeby spróbować pogadać o sytuacji między nami. Zamiast wypisywać mu jak Jego postawa mnie rani zapytałam go o Jego odczucia, uwagi, itp. myślałam, że taka zmiana pomoże nam się dogadać... dowiedziałam się, że "od pewnego czasu przychodzi do domu pozno, zmeczony i glodny, a w domu nie ma obiadu, tylko dziecko, ktorym trzeba sie zajac. To kiepsko wplywa na jego samopoczucie i jeszcze potęguje zmęczenie." A i że "chciałby ze mną spędzać czas po pracy i się relaksować, ale poważne rozmowy zostawić na weekend"... W związku z tym, że udało mi się jakoś ogarnąć dzień z małym, to znaczy udaje mi się znaleźć sporo czasu w ciągu dnia kiedy mogę coś w domu zrobić to jak głupia odpisałam Mu, że w takim razie nie będę go męczyła gadaniem jak wraca z pracy i postaram się o te obiady. No i miał pod nos jak wracał...

No i nastała zmiana (!) mąż relaksuje się sam po pracy z pełnym żołądkiem.

Skończył się weekend, a A. spędził Go sam ze sobą. Synem się zajmował tylko wtedy jak mu go wręczałam w ciągu dnia, albo kazałam uśpić.

Jestem pełna żalu, a On jest w stanie zareagować tylko stwierdzeniem "No co ja Ci znowu zrobiłem?" i wraca do meczu.

Wyszłam za jakieś fałszywe wyobrażenie A. Aż takiego olania się nigdy nie spodziewałam.
Komentuj(2)


Link :: 25.10.2011 :: 19:09
Kłótnia, kłótnia i po kłótni... może jednak trochę jeszcze zostało.
Wczoraj miałam gorączkę, czułam się paskudnie - został mąż w domu i pomógł. To był bardzo miły dzień i dziś też jest. Ja trochę byłam zmęczona i się tak zawsze składa... pisanie poprawia nastrój A ze dyrekcji się nie podobało to jej problem. Na pewno dobrze Ci poszło - ja Cię znam.
Komentuj(2)


Link :: 29.10.2011 :: 17:23
Dziś pierwsze kłucie miało nasze małe Słońce. Było bardzo dzielne :D Teraz cieszymy się przebywaniem z Tatusiem, bo jeszcze zostanie z nami 3 dni... później nas opuści. A jak wróci, synek będzie 2 razy starszy.

Ja się przenoszę na ten czas na Ruczaj także może będziemy się mogli częściej spotykać z Ciocią Gosia i Olą :) A może ciocia Asia też wpadnie? Wszystko przed nami!


Komentuj(1)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik