2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

link1
link2
link3

 

Link :: 05.11.2011 :: 22:41
No i się udało "wpaść" Ale dziś był miły dzień o Oli i jej rodziców. Trzeba to koniecznie powtórzyć!!!

Spektakl śmieszny był choć krótki, ale się bardzo cieszę, że wyszłyśmy we trzy.

Już się nie mogę doczekać soboty 12-ego i wyjazdu do Stróży. Chętnie wychodzę z małym z domu, a do miłego towarzystwa jeszcze chętniej, tak jak np. dziś.

Kurczę, fajnie dziewczyny że siebie mamy co? I bardzo dziękuję za podarunki Gosia )))))))
Komentuj(1)


Link :: 06.11.2011 :: 19:13
Było bardzo, bardzo dobre słodkie u Gosi. Ja to bardzo chętnie wpadnę jeszcze Dla mnie też to jakaś odmiana

A z innej beczki to, od środy nie rozmawiałam z mężem i trochę smutno - na szczęście nie mam za dużo czasu tęsknić bo synek zajmuje mi czas, a jak śpi to dom zajmuje mi czas także czasu mam prawie nic dla siebie - właściwie to wcale nie żałuję. Szybciej zleci te 1,5 miesiąca. Jednak mimo różnych utrudnień i barier cieszę się, że się przeniosłam do rodziców. Czuję się tu potrzebna, mam poczucie, że pomagam, a przecież rzadko tak na prawdę mam okazję z drugiego końca Krakowa nie? Muszę tylko coś wymyślić, żeby pomagać się dało mam już pomysł jak to zrobić i mam nadzieję że się odważę

No i jest ok, jakoś się trzeba odnaleźć w nowej sytuacji i tyle Dam radę!
Komentuj(0)


Link :: 08.11.2011 :: 21:26
Hmm... odważyć to się odważyłam, ino efektów nie ma. Mama zamyka się przede mną w pokoju na klucz. Nie chce rozmawiać, nie chce żebym pomogła, a najgorsze jest to, że nie chce wnuka widzieć na oczy - to mnie boli najbardziej!

Jadąc tu wiedziałam, że nie będzie łatwo, że będę musiała się postarać, żeby moja pomoc została przyjęta. Co się da to robię gdy mały śpi (tylko jakbym wiedziała co jeszcze mogę zrobić robiłabym więcej).

To frustrujące, że taki mamy nastrój trwa już tydzień i nie zmierza ku lepszemu. Nie unoszę się honorem, tłumaczę sobie, że choć jest mi tu źle jak mama tak się zachowuje to nie powinnam wracać do Domu bo mama potrzebuje pomocy, bo mogę i powinnam jej pomóc.

Mama jednak unosi się honorem najbardziej jak tylko się da i nie chce od nikogo pomocy, stwarza jakieś dziwne sytuacje, mówi dziwne rzeczy wyssane z palca. Wzbudza we mnie poczucie winy - odpycha mnie wszelkimi możliwymi sposobami, a ja trwam i się nie poddaję - czy ktoś mi powie czy to ma sens?.

I teraz nie wiem co robić, czy walczyć z nią, czy dać spokój. Mnie ona nie jest potrzebna w sensie takim, że radze sobie jako "samotna matka" więc tak na prawdę nic mnie u niej nie trzyma. Sądzę, że to ona potrzebuje mojej pomocy, ale wydaje się, że nie jest w stanie znieść tej myśli: "jestem zależna od kogoś". Nie umie prosić o pomoc, woli SAMA wszystko zrobić, tylko w tym momencie fizycznie i psychicznie nie jest w stanie.

I takie to w koło Macieju. Mama chce być niezależna, ale nie jest w stanie radzić sobie już sama. Odrzuca wszystko i wszystkich! Bardzo jej współczuję, zafiksowała się na tyle, że to jest już nie do odratowania. Nie chcę jednak jej zostawić samej, jak zrobili to inni (choć to mama ich odrzuciła), chcę być przy niej w jakikolwiek sposób - bo nikomu nie życzę by czuł się SAM, a już na pewno nie mamie. Przecież ją Kocham i dużo jej zawdzięczam!
Komentuj(2)


Link :: 21.11.2011 :: 23:26
Niedawno oglądałam film japoński "Pożegnania". Ten motyw muzyczny jest na prawdę piękny!





Mama nawet chętniej już do wnuka co kilka dni wpada :) Jest lepiej. Trochę jej przeszło - na pewno jest jej lżej. Ten motyw w filmie zawsze kojarzy się z ojcem głównego bohatera, który odszedł od rodziny, gdy syn miał 6 czy 7 lat. To ojciec go zachęcał do gry na wiolonczeli. Kojarzyć mi się będzie z mamą :)



Komentuj(0)


Link :: 25.11.2011 :: 15:31
Chwilowo jesteśmy z Kajtkiem w odwiedzinach u babci Pauliny. Kajtkowi dobrze się tu śpi :)


Komentuj(1)


Link :: 30.11.2011 :: 01:11
3,5 tygodnia jednak to za dużo. Mam kompletnie, totalnie dosyć. Najpierw zamykanie się w pokoju, później lekko przeszło a teraz obgadywanie i namawianie za plecami. Nie muszę tego znosić!

Powoli zmęczenie psychiczne przechodzi na fizyczne, co jest dosyć niewskazane. Byle do 12ego...
Komentuj(3)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik